<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Mazan.pl &#187; Kościół</title>
	<atom:link href="http://www.mazan.pl/category/swiat/kosciol/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.mazan.pl</link>
	<description>pozytywne strony rodziny</description>
	<lastBuildDate>Thu, 03 May 2012 18:28:04 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.2.1</generator>
		<item>
		<title>Muzyka misjonarska</title>
		<link>http://www.mazan.pl/2011/03/03/muzyka-misjonarska/</link>
		<comments>http://www.mazan.pl/2011/03/03/muzyka-misjonarska/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 03 Mar 2011 21:22:18 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Tomek</dc:creator>
				<category><![CDATA[Kościół]]></category>
		<category><![CDATA[Świat]]></category>
		<category><![CDATA[Tomek]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.mazan.pl/?p=1246</guid>
		<description><![CDATA[Wieczór poświęcony obróbce zdjęć umilam sobie muzyką jednego z moich ulubionych, współczesny bardów &#8211; Martina Lechowicza (http://www.martinlechowicz.com). Natchnęło mnie przy tej okazji, że nosiłem się z zamiarem opisania pewnej traumy, którą od lat w sobie noszę i&#8230; jakoś nie szło dać upustu emocjom Teraz, od kiedy mamy bloga, jest ku temu doskonałe i miejsce i]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">Wieczór poświęcony obróbce zdjęć umilam sobie muzyką jednego z moich ulubionych, współczesny bardów &#8211; Martina Lechowicza (http://www.martinlechowicz.com). Natchnęło mnie przy tej okazji, że nosiłem się z zamiarem opisania pewnej traumy, którą od lat w sobie noszę i&#8230; jakoś nie szło dać upustu emocjom <img src='http://www.mazan.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' />  Teraz, od kiedy mamy bloga, jest ku temu doskonałe i miejsce i okazja. Niestety z reguły nie pamiętam, że tu mogę co nieco zapisać i z tego wszystko wziąłem się nawet za systematyczne bieganie po naszym pięknym osiedlu.</p>
<p style="text-align: justify;">No! Dziś jednak sobie przypomniałem. I jest to wpis poświęcony muzyce, ale nie Martina. Jest to wpis, który może być również przyczynkiem do dyskusji. Fakt, że nie mamy zbyt wielu użytkowników zarejestrowanych na stronie, ale może coś się ruszy.</p>
<p style="text-align: justify;">Otóż moja trauma dotyczy pewnego gatunku muzyki, który trudno mi jakoś krótko zdefiniować. Myślę, że najlepszym określeniem będzie tu &#8220;muzyka misjonarska&#8221; <img src='http://www.mazan.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' />  Co to za zwierz? A to taki zwierz eksportowo-importowy. Eksportem dotyczy naszych misjonarzy, którzy niosą Słowo Boże na różnych kontynentach. W tym miejscu przyznać muszę, że jestem pełen podziwu i zazdrości o Ducha, który wiedzie ich w te odległe zakątki, by podzielić się swoim poznaniem Chrystusa z tymi, którzy nie poznali go wcale, bądź poznali go w sposób nie do końca namacalny. Importowa część zwierza, którego nazwałem &#8220;muzyką misjonarską&#8221; polega na dostarczaniu, z reguły do polskich parafii, płyt z muzyką nagrywaną podczas takich misji. No i tu się dopiero zaczyna&#8230; Kilka razy dałem się zwieść i kupiłem płytę z muzyką &#8220;z odległych regionów&#8221;, co do której obiecywałem sobie wiele &#8211; że usłyszę egzotyczne instrumenty, egzotyczne głosy, egzotyczny rytm, egzotyczny język, egzotyczne harmonie. Czy jestem jedynym, który ma tak wygórowane wymagania? Efekt we wszystkich przypadkach był ten sam. Co do języka i głosów, to faktycznie &#8211; nie brzmiały mi one zbyt swojsko &#8211; i bardzo dobrze, bo właśnie tego szukałem. Szukałem okazji zasmakowanie nieznanego i miałem. Jednak warstwa instrumentalna i aranżacyjna tych przedsięwzięć niezmiennie nasuwała mi na myśl spostrzeżenie &#8220;kurcze, jakieś to znajome&#8221;, &#8220;o! ten motyw to powrót do lat dzieciństwa&#8221;. I radosne byłyby te konstatacje, gdyby chodziło o to, że odkrywam przez tę muzykę, że &#8220;jeden jest Duch&#8221;. Niestety, wszystko sprowadza się do tego, że omawiane instrumenty wiodące, wiodące linie melodyczne i aranżacje, to nic innego jak twórczość nasza, rodzima, wyeksportowana razem z naszymi misjonarzami. Muzyka w klimacie łączącym nabożeństwo z nieudolnym podrobieniem wątków Andrzeja Zauchy w wydaniu odświeżonym, doprawiona odrobiną głosu ukształtowanego podczas seminaryjnych jeszcze nauk śpiewu. Są to niezmiennie te same klimaty, które można było kilkanaście lat temu nabywać w kioskach parafialnych na kasetach do radiomagnetofonu. O ile pamiętam, nigdy nie skusiłem się na taką kasetę, ilustrowaną z reguły pięknem przyrody jakiegoś kwiecistego ogrodu ubogaconego obecnością w nim (i na zdjęciu) zamyślonego kapłana.</p>
<p style="text-align: justify;">I zadaję sobie pytanie: czy nie można było zrezygnować z tego &#8220;lansu&#8221; naszej kultury tam i re-importu jej w postaci takiego miksu kulturowego. Ja wiem, że teraz mamy czasy, kiedy wszystko co multi-kulti jest w cenie i modzie. Ja wiem, że popularne jest czerpać z wielu źródeł, żeby nie uchodzić za oszołoma i fundamentalistę. Ja rozumiem, że niektórzy lubią nosić na palcach tej samej ręki różaniec i pierścień Atlantów&#8230; no cóż. Ale czy nie można pozwolić ludziom, którzy w swej dzikości i radości chcą wyśpiewać Miłość do Boga pozwolić to zrobić &#8220;po ichniemu&#8221; i taką właśnie oryginalną, nieokrzesaną formą ubogacić tubylczą ludność? Jest obawa, że ta ludność nie przyjmie dzikich tam-tamów, że zabrzmią zbyt obco, ale może innych ta autentyczność poniesie. Może będzie dla kogoś większą inspiracją niż budowany fałszywie obraz, że tamta kultura jest nam tak bliska, że nawet keyboardów używają do grania muzyki przodków?</p>
<p style="text-align: justify;">Stykając się z muzyką misjonarską zaczynam inaczej patrzeć na słowa, które czytałem niegdyś u Cejrowskiego i wówczas strasznie się na nie oburzałem. Krytykował on bowiem misjonarzy, że przyjeżdżają do dzikich plemion, które ni znają antybiotyków, z miejsca przepędzają szamana w zamian za którego oferują Indianom Nurofen i Cerutin, czyniąc ich bezbronnymi wobec większości chorób. Myślałem sobie wtedy, że przecież to dobrze, kiedy wypędza się, bądź pozbawia pewnego rodzaju władzy kogoś, kto oficjalnie nie wyznaje Chrystusa, a leczy w imieniu bliżej nieokreślonych sił natury. To prawda, że materia jest nieco inna, ale mój opór wobec słów WC jednak maleje. No bo czy nie jest analogicznie z tą muzyką? Czemu tym ludziom odbiera się ich żywioł ich kulturę i miksuje z naszą? Mam wrażenie, że ci ludzie mogą tracić coś ważnego, tożsamość, którą owszem &#8211; Bóg przychodzi by przemienić w sensie przywiązania do grzechu a niekiedy i bałwochwalstwa, ale chyba niekoniecznie jeśli chodzi o muzyczne formy chwalenia go.</p>
<p style="text-align: justify;">Ja mam poczucie straty czegoś ważnego, okazji do zaczerpnięcia z bogactwa jakim jest różnorodność. I więcej egzotyki smakuję z płyty Maleo Reggae Rockers niż z takich krążków z muzyką importowaną z misji.</p>
<p><!-- PHP 5.x --></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.mazan.pl/2011/03/03/muzyka-misjonarska/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

