Mocno jesteśmy w ostatnich dniach “rozjechani”. Tak się złożyło, że licząc od ostatniego czwartku, odbyliśmy dziś z Sarą trzecią podróż dalekobieżną. Ta dzisiejsza – najdalsza, zaprowadziła nas do Rzymu.

Wyjaśnię, jak to się stało. Podróż do Rzymu jest komunijnym prezentem dla Sary od całej naszej (licząc dziadków, ciocie etc.), a ja Więcej >