Magda

Pan Bóg tego nie przemyślał…

Mówi się, że z każdym kolejnym dzieckiem, Pan Bóg daje bochenek chleba. Ale jest to pocieszenie dla facetów. No bo to oni dbają o utrzymanie rodziny. Dlaczego Pan Bóg nie wymyślił, by przy każdym kolejnym dziecku, dać mamie jedną rękę więcej? Oj jak bardzo przydałyby mi się ze trzy ręce! Więcej >

Z pamiętnika kursanta – dzień piąty (7,5-11h)

Z nadzieją na puste ulice, wyjechałam po raz pierwszy z instruktorem na ulice Warszawy. Jechało się nie najgorzej, ale okazało się, że puste ulice w święto, są mitem. W okolicach zoo, było zatrzęsienie aut, ludzi chodzących po ulicach, rowerzystów wciskających się gdzie popadnie. Tragedia. Ale jak już minęłam ruchliwą ulicę, Więcej >

Z pamiętnika kursanta – DOSZKALANIE

Mój odważny mąż, dał mi mondziaka do prób wysiłkowych, w jazdach wieczorem po Józefowie. Fajnie było się przymierzyć do naszego samochodu, ale ciemne, nieoświetlone ulice, nie były do końca przyjemne. A na końcu Tomek stwierdził, że mam zawieźć nas do domu. Trzeba było przejechać przez 3 duże ronda, więc serce Więcej >

Z pamiętnika kursanta – dzień czwarty (6-7,5h)

No to na sobotni ranek, instruktor wybrał dla mnie Otwock. A ja głupia łudziłam się, że sobotnim rankiem, w długi weekend, Otwock będzie miastem pustym. Ile stresów się tam najadłam to moje. Skrzyżowania pełne aut, ludzie wybiegający na jezdnię, pełno zaparkowanych samochodów. MASAKRA. A mój szalony instruktor chce mnie w Więcej >

Z pamiętnika kursanta – dzień trzeci (5-6h)

Spięłam się w sobie i poszłam. Wykończona jestem. Józefów, Michalin, Falenica, tory, pociągi, roboty drogowe, słup, który jakoś tak nagle przede mną wyrósł… Wszystko to zobaczyłam, doświadczyłam, przejechałam. No, może słupa nie, bo Instruktor w porę wcisnął hamulec, ale tego słupa naprawdę nie widziałam! Dzisiaj usłyszałam następujące “komplementy” : “Ale Więcej >

Z pamiętnika kursanta – dzień drugi (3-4h)

O matko i córko! Trzęsące się nogi, spuchnięte dłonie i rozszarpane na strzępy nerwy – taki jest efekt dzisiejszego spotkania z Panem Instruktorem. I mimo jego cierpliwości, mądrości, to uważam za szaleństwo wzięcie mnie na ulicę! Prawdziwą! Między samochody! O mój Boże! Chyba mniej stresu kosztowały mnie trzy porody razem Więcej >

Z pamiętnika kursanta – dzień pierwszy (1-2h)

Doczekałam się. Po kilku teoretycznych zajęciach, które również teoretycznie się odbyły, nadszedł czas na jazdy. Ponieważ całej tej sytuacji towarzyszą ogromne emocje, ostrzegam, że czasem może pojawić się tu brzydkie słowo.

Z trzęsącymi się nogami poszłam do OSK. Instruktor wywiózł mnie do lasu i zaczął naukę. Ruszanie, hamowanie, ruszanie, hamowanie. Po Więcej >

Było minęło.

Wczoraj miałam ostatni zjazd na uczelni. Teraz tylko napisanie i obrona pracy została. Strasznie szybko zleciały te 3 lata. Cieszę się, że będę miała już wolne weekendy, ale w sumie troszkę szkoda mi tego co za mną. Bo zdążyłyśmy zżyć się z dziewczynami, z wykładowcami, a tu trzeba kończyć. Jakoś Więcej >