Dziś ziścił się jeden z moich snów… 😉

Odkąd przenieśliśmy się do naszego nowego domu (prawie dwa lata temu), marzyłem o zorganizowaniu pokoju do pracy i nauki, w którym będziemy mogli spotykać się we wspólnym wysiłku naukowym. Przez długi czas na drodze stał brak odpowiednich mebli i wyposażenia oraz fatalna organizacja przestrzeni.

Kilka tygodni temu, tuż przed rozpoczęciem roku szkolnego wymieniliśmy zasadniczą część – biurka, krzesła i oświetlenie. Okazało się to strzałem w dziesiątkę, bo oprócz ogromnego zysku w postaci nowej przestrzeni roboczej udało nam się zorganizować miejsce, w którym wszyscy siedzą razem i widzą siebie, mogą sobie pomagać (no i oczywiście gadać o pierdołach również), pożyczać przybory itd.

2016_10_31_101917

2016_10_31_101976

2016_10_31_101984

2016_10_31_101988

 

Jednocześnie okazało się, że leciwe (acz w bdb stanie) meble do przechowywania (witryna, szafki, szuflady) świetnie spełniają swoją funkcję i póki co nie ma potrzeby zastępowania ich nowszymi modelami.

Niemniej dotychczas albo w gabinecie były dzieci, albo ja. Z reguły chaos jaki robią nie pozwalał mi pracować. Dziś spotkaliśmy się tam, gdy chłopcy uczyli się rzeczy mniej wymagających, Sara korzystała z mojego wsparcia matematycznego, Marysia chciała być WSZĘDZIE i robić to co WSZYSCY (aż dziwne, że zadowoliła się tylko rysowaniem u boku Dawida), a Magda wspierała Szymona w kluczowych momentach. Cała rodzina razem. I o to chodziło!!

Wszystkie zdjęcia z tego przełomowego wydarzenia w galerii październikowej.