Wigilia w tym roku zaskoczyła nas już 24 grudnia…

Brzmi absurdalnie? Niestety świetnie oddaje ostatnie tygodnie naszego funkcjonowania. Adwent przeleciał jak z bicza strzelił i nie pozwolił nawet się rozsmakować w oczekiwaniu. Życie na wysokich obrotach sprawiło, że nie skorzystaliśmy z niego w stopniu jaki sobie zaplanowaliśmy. Warto jednak wspomnieć o kilku wyjątkowych osiągnięciach – pochwalę się jednak dziećmi przede wszystkim, bo dorośli nie odnieśli tak spektakularnych “sukcesów”. Otóż dzieci postanowiły w darze Panu Jezusowi przynieść pewne swoje postanowienia i wyrzeczenia. Te ostatnie wymyślili sobie szczególnie hardcore’owe – bez taryfy ulgowej dotykające ich największych pasji, Sara – słodyczy, Dawid i Szymon – graniu na komputerze. Byliśmy zaskoczeni ich wyborem i pełni obaw jak to wyjdzie. Nasze Skarby były jednak tak dzielne, że nawet jednego razu nie wspomniały, że to dla nich za trudne, nie roztkliwiały się jakie to są nieszczęśliwe w związku z wybranym “postem”. Rosną nam kolejni domowi kołczowie 😉

Do Świąt przygotowaliśmy nasze serca na tyle na ile nam się udało. Przygotowaliśmy dom, stół no i choinkę, która w tym roku pochodziła ze szkółki leśnej w Sobiekursku i została ścięta na moich oczach (choć tym razem nie moimi ręcami) i przytargana do domu niby upolowana własnoręcznie zwierzyna.

Wieczór wigilijny minął w familiarnej atmosferze, mimo, że ubogi w kolędy – tylko dzieci musiały nimi wkupić się w możliwość dorwania do prezentów pod choinką 🙂 Zwieńczeniem była pasterka, na którą nie wybraliśmy się niestety w komplecie, a perypetie tej północnej Mszy opisałem tu.

Oczywiście w galerii grudniowej nieco zdjęć z tego dnia.

Related Images: