Pierwszy koncert Dawida – gwiazdora :-)

W miniony poniedziałek Dawid był ze swoim pierwszym koncertem skrzypcowym w Domu na Świdrem – ośrodku rehabilitacyjno-opiekuńczym dla osób starszych.

Była to jedna z wielu dobroczynnych inicjatyw szkoły muzycznej, do której nasz syn uczęszcza. Repertuar był  bardzo interesujący – od utworów poważnych po motyw Piratów z Karaibów (sami skrzypkowie). Wśród wielu innych wykonawców był nasz Dawid. Zagrał pięknie, czysto, w tempie i technicznie – jak na jego możliwości – bardzo dobrze.

Koncert bardzo spodobał się mieszkańcom domu, a szczególnie pieśni patriotyczne wykonywane przez starszych uczniów. Mianownik zachwytów był jednak wspólny – słuchacze nie mogli wyjść z podziwu, że tak młodzi grajkowie odwiedzili ich i dali koncert na tak wysokim poziomie. Dawid i ja byliśmy szczęśliwi, że moglibyśmy muzyką osłodzić nieco wieczór naszych widzów – to było dobre doświadczenie.

Wracając do domu postanowiłem pociągnąć z Dawidem wątek emocji, które miał w sobie podczas koncertu. Generalnie – bez pozowania – Dawid nie spinał się występem. Cieszył się i grał z zaangażowaniem, lecz nie stresował się, nie miał tremy przed takim występem. Cóż – ja bym miał. Zaczęliśmy więc dyskusję na ten temat i nie mogłem uwierzyć, że Dawid ma tak wyluzowany stosunek do występów publicznych. On z kolei zrozumieć nie mógł, czym miałby się stresować i czym przejmujemy się np. ja czy Sara. Opowiadałem mu więc o lęku przed popełnieniem jakiejś gafy, zagraniem fałszywej nuty czy po prostu pomyleniem dźwięku. No i jak – Drodzy moi – myślicie, co było dalej? Czy Dawid zrozumiał źródło moich zgryzot przed występem publicznym? Hm? Nie za szczególnie, że tak to ujmę. Stał twardo na stanowisku “no dobrze, to nawet jeśli coś pomylisz, to co z tego?” 🙂 Zazdroszczę mu tak spokojnego podejścia do porażek, a może właśnie… może właśnie nie porażek? Może taki błąd, pomyłka, fałsz to żadna porażka tylko ot po prostu element występów na żywo i tyle? Może to po prostu ja jestem zbytnim perfekcjonistą vel. skrupulantem?

Daje do myślenia 🙂 Na pewno jednak cieszę się, że byliśmy tam razem.

A! W galerii listopadowej można zobaczyć, jak wygląda Dawid w akcji. Nie jest to dynamika prezentowana np. przez Lindsey Stirling. Dawid w swym skupieniu podczas gry przypomina raczej niewzruszoną skałę i to właśnie widać na zdjęciach 🙂

Dodaj komentarz