Impreza za imprezą

Koniec stycznia przyniósł nam urodziny Sary, z których mamy pamiątkowe zdjęcia, na której gośćmi byli nasi pracownicy. Właśnie zorientowałem się, że przecież w międzyczasie “celebrowaliśmy” urodziny starszyzny naszego plemienia. Musiała jednak ta celebra być mocno przyćmiona remontem, że jakoś na myśl nie przyszła mi wcześniej. Aha! Ewakuowaliśmy się na jeden pełen dzień poza dom i celebrowaliśmy “na mieście”. Wracając więc do Sary – nasza Księżniczka skończyła już 9 lat! No, naprawdę robi na mnie wrażenie ten upływający czas, gdy wskazuje mi go rozwój naszych pociech.

Czas ten stał także pod znakiem oczekiwania już na poród naszej najmłodszej panny oraz sprzątania domu. W tym czasie mieliśmy też okazję po raz pierwszy (i niestety tylko ten jedyny) wybrać się z dziećmi na łyżwy. Żadne z nich dotychczas nie miało okazji szaleć na lodzie, przede wszystkim pewnie przez pewne lenistwo i brak szczególnych umiejętności rodziców w tym kierunku. Bawiliśmy się doskonale, choć początki łatwe nie były. Prym wiódł Szymon, który bez jakichkolwiek zahamowań i poczucia zagrożenia rwał do przodu i był nawet w stanie całkiem sprawnie sunąć po lodzie trzymany za jedną rękę przez tatę. Starszaki dosyć szybko zrezygnowały z wsparcia ojcowskiego ramienia, a niedługo potem także bandy, do której przybijały tylko w chwili rozpędu, które nie mogły opanować. Niespełna godzinna sesja wyczerpała nas fizycznie, ale dała ogromną satysfakcję. Niestety stopy Dawida ucierpiały przez kształt buta niezgodny z jego budową i to nas zablokowało na następne dwa tygodnie w jakichkolwiek łyżwiarskich planach. W praktyce co łyżew nie wróciliśmy już do końca sezonu, ale ścieżka została przetarta i przyszłej jesieni meldujemy się pierwsi na lodowisku 🙂

Dodaj komentarz